Ładowanie

Twórczość oczyszcza. Rozmowa z Grzegorzem Westphalem

Życie między słowami

Grzegorz Westphal ma 54 lata i mieszka w Gdyni. Przez wiele lat był związany z dzielnicą Obłuże. Choruje na depresję — ale nie poddaje się. Tworzy wiersze, robi zdjęcia, dzieli się tym, co daje innym nadzieję. Jako nastolatek, trafił na oddział szpitalny i tam napisał pamiętnik. Z pamiętnika narodziła się poezja, a z choroby — inspiracja. Mówi, że wiele utworów zginęło, ale setki pozostały i kiedyś chciałby zebrać je w tomik.


Poezja jako katharsis

Ucieczka od cierpienia? Nie. To raczej sposób, by stanąć twarzą w twarz z bólem i nadać mu sens. Twórczość stała się przestrzenią, w której choroba straciła swoją moc, a słowa stały się ukojeniem.

W jego początkowych utworach dominuje mroczna tematyka i pojawia się smutek, opis stanu wewnętrznego. Z każdą kolejną pracą wiersze stają się bardziej metaforyczne, czasem abstrakcyjne. Styl pozostaje – jest szczery, surowy, a sam autor podkreśla, że to jego atut.


Powracające wątki

W twórczości autora często pojawiają się tematy nadające tekstom emocjonalną intensywność. Jednym z najważniejszych jest kobieta – symbol miłości, fascynacji i tęsknoty za żoną. Obecna jest walka wewnętrzna, samotność i zagubienie, często przejawiające się w poczuciu niezrozumienia. Autor odważnie podejmuje trudne tematy i ukazuje ludzką złożoność.

Dla pana Grzegorza ważna jest również duchowość – w tekstach pojawiają się odniesienia do religii, świętości oraz inspiracje apokaliptyczne.

W okresie pandemii wyraźnie zaznaczyły się tematy przemijania i izolacji, które podkreślają kruchość życia.

Język autora bywa zarówno subtelny, jak i dosadny.


Poezja, która zostaje w pamięci

We wspólnej rozmowie Grzegorz zaprezentował nam swoje dwa utwory:

„Kredo”

„Jej twarz jak szkło, jak srebro mieniące się / uśmiechnięte wargi połyskują / Świeci nade mną jak gwiazda”

Wiersz bez tytułu

„Dojrzałem stuletniego starca, / a obok dziewice. Imię jej czarnowłosa… / W jednej chwili dziewica zmienia się w kobietę.”

Język religijny miesza się tu z obrazami cielesności — to bardzo osobiste przestrzenie pełne pięknych metafor.


Twórcza metoda i relacje

Grzegorz pisał w momentach natchnienia. Wiersze czasem „wypływają” z niego w jednym ciągu. Znajomy pomaga mu czasem skreślić lub wskazać, co warto zostawić. Ale on sam wybiera te utwory, które lubi najbardziej. Kiedyś często występował na gdyńskiej Przystani Poetyckiej Strych, brał udział w konkursach. Obecnie woli pisać w samotności i we własnym rytmie.


Przesłanie dla tych, którzy tworzą

Jego przesłanie jest proste, ale potrzebne:

Nie niszczcie swoich wierszy. Niech to będzie oczko w waszej głowie — tam, gdzie trzyma się nadzieję.”

Autor: Magda Wosztyl